poniedziałek, 9 lutego 2015

"Hopeless" Colleen Hoover

Raz na jakiś czas na rynku wydawniczym pojawia się powieść będąca dla wielu czytelniczym objawieniem. Najnowsza powieść  Colleen Hoover "Hopeless" jest bez wątpienia jedną z nich. Czytając liczne opnie wychwalające ją ponad niebiosa doszłam do wniosku, że nie znać tej pozycji w obecnej chwili jest lekko passe. Co jeśli dane jej zmienić jest także moje życie, a ja przez swoją niechęć do New Adult nie dam jej tej szansy?

Nie mogłam na to pozwolić.

Siedemnastoletnia Sky wiedzie dość specyficzne życie - mieszka z matką adopcyjną, która nie toleruje w swoim życiu nowinek technologicznych, jej przyjaciółka uznana jest za miejscową dziwkę, z powodu swojej niechęci do stałych związków, a sama protagonistka idąc za jej przykładem z chęcią przyjmuje w swoim pokoju chłopaków, jednakże odczuwa głęboką niechęć do rozpoczęcia z nimi współżycia. Po wielu latach domowej edukacji postanawia rzucić się w wir szkolnego życia. Tam spotyka tajemniczego Holdera – przystojnego buntownika, który po samobójczej śmierci siostry bliźniaczki wyjechał, dając innym pole do domysłów na temat jego domniemanego pobytu w poprawczaku z powodu bójki. Chłopak rzeczywiście wydaje się nieobliczalny czym przeraża Sky, tak samo mocno jak nagłym zainteresowaniem jej osobą.

Książki z gatunku New Adult, do którego „Hopeless” niewątpliwie należy nie cieszą się u mnie popularnością, dlatego też dość chłodno podchodziłam do tej jednej z najlepiej ocenianych książek minionego roku. Jest ona niemalże podręcznikowym przykładem dobrej książki dla młodzieży – mamy bohaterów doświadczonych przez los, młodzieńczą miłość, próby radzenia sobie z przeszłością i problem dużo poważniejszy niż „kocha, nie kocha”.

Sky zamknięta jest niczym w szklanym kloszu przez adopcyjną matkę. Marzy jej się życie zwykłej nastolatki, przez swój sposób wychowania nie jest jednak na to zbytnio gotowa. Będąc adoptowana w wieku pięciu lat, nie zna i nie stara się pamiętać życia wiedzionego przez siebie wcześniej. Wszystko  w co dotąd wierzyła zostaje podważone przez tajemniczego chłopaka, który przy pierwszym spotkaniu dostrzega w niej inną osobę. Dziewczyna czuje się skonfundowana zachowaniem chłopaka, który jednak staje się  jej towarzyszem w walce z rzeczywistością. Z czasem jego przypuszczenia, wydające się zwykłymi wymysłami cierpiącego serca, okazują się niebezpodstawne, a przeszłość dziewczyny rzeczywiście skrywa pewną tajemnice.

Książka obiektywnie patrząc jest bardzo dobrze zrealizowana. Mamy ludzkich bohaterów z całą paletą zalet stonowanych jednak przez wady, które każdy z nich posiada. Wydają się całkiem normalnymi młodymi ludźmi, z którymi można by się zaprzyjaźnić, pośmiać, zjeść pizze, czy pójść do kina. Aby nie było jednak zbyt cukierkowo i jak na New Adult przystało, głównym bohaterowie nie w głowie imprezy i zabawy. Dręczą ich demony, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Potrzebują siebie nawzajem i o dziwo pomimo własnego bólu skutecznie wspierają siebie nawzajem. Relacja między Holderem i Sky prowadzona była bardzo spokojnie, co było ogromną zaletą. Ani przez chwilę przez głowę nie przeszła mi myśl, że ich związek był nienaturalny; wymuszony przez wizję autorki. To co działo się między nimi toczyło się jakby poza stronicami, gdzieś w alternatywnej prawdziwej, nieokreślonej literami, rzeczywistości.

Co ważne przy takiej eskalacji problemów autorka nie doprowadza czytelnika do przygniecenia wagą wydarzeń rozgrywającymi się w powieści. Choć rzeczy, które zgotowała naszej protagonistce przerażają i przytłaczają swoją prawdziwością wszystkie negatywne uczucia stonowała tym jednym, najbardziej pozytywnym – miłością głównych bohaterów. Czytało się o tym całkiem przyjemnie, szczególnie, że pomimo początkowych zgrzytów w narracji całość prowadzona była płynnie i całkiem zgrabnie językowo.

Jestem pozytywnie zaskoczona, że wciąż powstają książki skierowane dla młodzieży, które niosą ze sobą coś mądrego i nie pozwalają zamknąć oczu na otaczającą nas rzeczywistość. Książka ta nie była dla mnie na tyle przełomowa, abym zmieniła swoje nastawienie do tego gatunku. Spędziłam z nią kilka miłych godzin, jednakże nic po za tym. Nie potrafiłam zdobyć się na nic ponad dość chłodny obiektywizm, który jednak przy każdym kroku pokazuje, iż powieść ta naprawdę zasługuje na miano dobrej.

Po książkach otrzymujących tak wysokie noty jak „Hopeless” spodziewam się zazwyczaj, że zawładną moim sercem i rozumem, lub odwrotnie – pozbawia złudzeń, zawiodą, uznam je za gniot i będę hejtować po wsze czasy. A "Hopeless"…

....Cóż "Hopeless" jest książką po prostu przeciętną.

Moja ocena: 4



2 komentarze:

  1. Mnie się podobało, chociaż spodziewałam się czegoś większego. Mocniejszego.

    Zmieniłam adres bloga -> http://www.bookeaterreality.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko przeciętną? No to szkoda czasu! :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarze :D